Naturalny (choć sztuczny) strumień ogrodowy

Naturalny (choć sztuczny) strumień ogrodowy

Nie pamiętam, kiedy nauczyłam się pływać, właściwie, jestem przekonana, że umiałam od zawsze. A co za tym idzie, nie pamiętam kiedy, ale naprawdę pokochałam wodę i najprzyjemniej spędzało mi się i spędza do dziś, czas w okolicach wodnych akwenów. Chciałam jakoś urozmaicić mój ogród, dodając do niego ten najmilszy mi – wodny – akcent. Oczko wodne nie kojarzy mi się dobrze, a baseny mogę tworzyć jedynie w simsach. Została mi więc tylko jedna opcja i nie zawahałam się z niej skorzystać. 

Zbudowałam w ogrodzie sztuczny strumień

sztuczny strumień w ogrodzieNie, że z jakiegoś sztucznego materiału – co najwyżej największe kamienie były z barwionego betonu. Woda sama w sobie była jak najbardziej prawdziwa. Sztuczny, w sensie, że sama wykopałam koryto (okay, nie do końca sama, pomagało mi kilku miłych panów z firmy, która robi takie cuda). W wykonaniu strumienia ostatecznie najważniejsze jest dobre rozrysowanie tego, jak ten strumień ma biec przez ogród. Wkomponowanie go, by wyglądał naturalnie, to większość pracy. Jeśli wynik nie będzie pozytywny – żadne dodatki nie sprawią, że cały ogród będzie wyglądał jak na jednym z tych katalogowych zdjęć z wielkim tytułem sztuczny strumień w ogrodzie. Jak to jest gotowe, a teren sprawdzony, by na pewno złoże dziarsko schodziło w dół, można przystąpić do pracy – kopania. To akurat sobie oszczędziłam (mili panowie świetnie radzili sobie sami), ale od razu wzięłam się za dobieranie dodatków. Bo czym byłby strumień w ogrodzie bez wodnych roślin, krzewów i skalnych kompozycji? Miałam to szczęście, że mój sztuczny strumień wił się wesoło niedaleko drzewa, a więc miałam centralny punkt odniesienia. Początek wyznaczyłam na płot oddzielający moją działkę od ciągnącego się w dal pola. Tam ustawiłam kilka sztucznych kamieni, w taki sposób, by wyglądały trochę jak osypana część góry, spod której wypływa strumień (to o tyle zabawne, że mój strumień wcale się tam nie zaczynał, ale ostatecznie wyglądało, jakby naprawdę tam rozpoczynał swój bieg). Dodałam lilie i szerokie byliny. Zasadziłam krzewy. 

Efekty? Nieskromnie – naprawdę piękne. Mój sztuczny, ogrodowy strumień nie wyglądał ani trochę na sztuczny, a niektórzy znajomi dziwili się – ej, ale tutaj nie było tego strumienia, prawda? Ano, nie było. A teraz jest – i to prześliczny.

Close Menu